sobota, 2 stycznia 2016

Jaśniewskie rozlewisko






Jaśniewskie rozlewisko
Opadająca za leśniczówką w Nowym Przykopie (Jaśniewie na starych mapach – mam takie) droga otwiera się na zarastające jezioro wygięte w łuk i otaczające od północy i zachodu łąkę na półokrągłym półwyspie. Z góry widać za rozlewiskiem stary las z brzozami przytulonymi do sosnowych ścian. Podczas flauty brzozy pięknie odbijają się w wodzie. 





Rykowisko nad rozlewiskiem

Półwysep opada łagodnie ku wodzie. Idąc nim, brnę w coraz gęstszą i wyższą trawę. W końcu trawa sięga do pasa. Pod butami ziemia jest coraz miększa. W pobliżu krzaków, wśród których często spotykam sarny, jelenie i dziki, czyhają kleszcze. Po każdym takim  wejściu i po powrocie do domu uważnie oglądam całe ciało. Borelioza to nie przelewki.




Sjesta

Łabędzie nieme mieszkają w prawej zatoce jeziora, przylegającej do ściany lasu i zarośniętej od drogi gęstą wikliną. Samiec lubi podpływać do brzegu, na którym stoję. Samica pozostaje na gnieździe, dopóki nie wyklują się młode. Łabędzie lubią też biwakować nad przewężeniem jeziora, wyprowadzając puchate pisklęta na rozgrzaną trawę. Maluchy śpią w słońcu otoczone troskliwą opieką dorosłych, a gdy się budzą, ziewają zaraźliwie. 





Nieopodal pływają dzikie kaczki z pisklętami, ćwicząc skrzydła i łapy podczas wyścigów po wodzie ku polanie białych grzybieni w sąsiedztwie dwóch siedlisk po zachodniej stronie.








To się nazywa - wejść na salony

Łabędzie krzykliwe lubią przemieszczać się po całym rozlewisku. 










Jestem

Łabędzie krzykliwe
Bez obaw podpływają do brzegu, pozując do zdjęć nasyconych mgłą i nastrojem. Nie tolerują sąsiedztwa łabędzi niemych, często więc dochodzi między nimi do zwady. O tyle to dziwne, że same nie stronią od przesiadywania wielkimi stadami w koloniach lęgowych. Najpiękniej pozują wczesną wiosną na tle jaskrawych pni brzóz, malowniczo odbijających się w ciemnej powierzchni jeziora.





Łabędzie krzykliwe z bliska

Łabędzie i kaczka

Jaśniewskie jelenie

Uwielbiam fotografować to jezioro nieopodal jego cieśniny. W wodorostach widać ścieżkę brodu, którą przeprawiają się jelenie, sarny i dziki z lasu, spod Nowych Ramuk, na łąkę i dalej ku wieżom przekaźników telekomunikacyjnych, zakątkom Pokrzyw, Przykopu i Butryn. Jedyne co im przeszkadza w tej wędrówce, to wciąż przegrodzone drutami kolczastymi lub elektrycznymi pastuchami pola i łąki. Muszą więc lawirować między nimi, by dojść do soczystej trawy.


Czapla siwa

Na wierzbach wśród wiklin przesiadują czaple w charakterystycznych pozach. Bywa, że przypadkiem wlatują w kadr, gdy nieświadomy niczego fotografuję szuwary w świetle słońca, próbując uchwycić ulotne wrażenie. Wtedy magia daje znać o sobie z całą siłą.








Magia rozlewiska

Między kępami zarośli, które wybujały z dala od brzegu, uwijają się perkozy, czarne kury, krzyżówki. Na gniazdach ukrytych w gąszczu krzaków i trzcin przesiadują trzciniaki. O świcie buczenie bąków pobudza zmysły.








Spotykam też lisy. Zresztą wszędzie ich pełno, nawet pod ogrodzeniem mojego domu.

Kwintesencja lata

Jezioru towarzyszą stawy. Obok jednego z nich zbieram zdziczałe truskawki. To pozostałość po porzuconej uprawie. Są drobne, ale nadzwyczaj słodkie. Ten staw uwielbiam fotografować w pełnym słońcu. Kiedyś utrwaliłem sielankową scenę: bociana brodzącego w wodzie przy samym brzegu obok pary śnieżnych łabędzi otoczonych przez dzikie kaczki i kury wodne. Polujący bocian, pasące się wodorostami łabędzie, drobne ptactwo… wszystko to na tle lustra wody pokrytego gęstą zieloną rzęsą – obraz zdał się kwintesencją skwarnego lata.


Brzozowe macro

Podczas mglistego świtu chwytałem też obrazy brzozowych gałązek, u spodu których wisiały krople przejrzystej wody, albo gałązek utrzymujących resztkę rudych dębowych liści pokrytych szronem, pni obrośniętych siwo-zielonymi porostami na tle oszronionej trawy. Pierwsze doświadczenia z aparatem uświadomiły mi równorzędność dalekich krajobrazów z bliskimi szczegółami w skali makro. Obraz dzikiej gruszy na tle brzóz w oddali okazał się równie frapujący co obraz jej pojedynczej gałęzi obsypanej kwiatami z pszczołą na jednym z nich.


Stara wierzba

Nieopodal rosła niezwykle stara wierzba o wyniosłej koronie. Zdążyłem ją uwiecznić, zanim została ścięta. W każdej chwili mogła runąć na drogę. Pozostał po niej potężny pniak wydrążony w środku i pełny zetlałej próchnicy. Pewnie mieszkał w niej kłobuk, kapryśny opiekun warmińskich i mazurskich siedlisk. Po upadku wierzba rozleciała się na mnóstwo półmartwych fragmentów.











Nowowiejska wierzba

Takich wierzb tutaj więcej, zwłaszcza wzdłuż drogi z Nowego Przykopu do Nowej Wsi. Ta na zdjęciu obok trafiła do projektu architektonicznego przepięknej podkrakowskiej willi.















Jaśniewskie rozlewisko w kwietniu

To miejsce jest niezwykłe. Odwiedzam je za każdym razem po drodze nad Jezioro Łańskie albo nad Łynę. Emanuje magią, którą co i raz utrwalam w kadrze. Aż dziwne, że nikt nie pokusił się o przekształcenie rozlewiska w użytek ekologiczny. Gdyby regularnie kosić łąkę wzdłuż brzegów albo sprowadzić tarpany, kozy lub owce, wróciłyby siewkowate, które bez łąk nie mogą złożyć jajeczek i wyprowadzić lęgów. Trawa, mokre brzegi, ukształtowanie terenu sprzyjałoby tym ptakom.



Magia

Oczyma wyobraźni widzę wieżę widokową umiejscowioną na wyniesieniu półwyspu oddzielającego obie zatoki rozlewiska. Nie musi być tak wielka, jak w Nadrowie, w rezerwacie błotnego żółwia, bo przecież rozlewisko jest kameralne, a mimo to frapująco piękne. 






Podzwrotnikowe klimaty

Obserwowane przeze mnie ptaki: białe i czarne bociany, łabędzie nieme i krzykliwe, kormorany, białe i siwe czaple, żurawie, jastrzębie, bieliki, czarne kury, dzikie kaczki, tracze, czajki, dzięcioły czarne, zielone, duże i pstre… wystarczająco uzasadniłyby pomysł urządzenia w tym miejscu punktu widokowego na ewentualnej ścieżce dydaktycznej z Przykopu do Nowego Przykopu i do Nowych Ramuk.

Jezioro i okoliczne stawy zależą od opadów śniegu i deszczu. Podczas suszy stawy potrafią zniknąć, odsłaniając błotniste dno. Samo rozlewisko zaś, gdy traci wodę, ustępuje z miejsc, gdzie fotografuję malowniczo pozujące łabędzie krzykliwe czy polujące białe i siwe czaple.

Czasem wyobrażam sobie ów matecznik podczas powodzi w 1855 roku, która zamieniła całą okolicę w wielkie trzęsawisko i jezioro z archipelagiem siedlisk na wzgórzach. Mieszkańcy enklawy przez kilka miesięcy kontaktowali się ze sobą i światem, korzystając z łodzi. 
Przekop

Po dwóch latach, chroniąc się przed skutkami przyszłych wezbrań, przekopali głęboki rów-parów z Nowej Wsi przez pola i łąki Przykopu, by odprowadzić nadmiar wody do Jeziora Łajskiego. Rozlewisko jaśniewskie najprawdopodobniej miało leśny charakter, wszak pierwsze zabudowania powstały tutaj dopiero pół wieku później. Las za nim skrywa kolejne leśne stawy, parowy, zarastające dukty, a tam, gdzie rosną stare świerki, jeden przy drugim – niepokojące, spowite mrokiem, wnętrze, pozbawione runa, pełne zakamarków rozkopanych przez dziki i błotnych sadzawek w otoczeniu martwej ściółki.

Zawilce nad rozlewiskiem

W całej enklawie rozdzierającej puszczę napiwodzko-ramucką od Butryn do Nowej Wsi i od Pokrzyw do Bałdy to właśnie rozlewisko w Nowym Przykopie jawi się istną perłą krajobrazu.










Jaśniewski kąt
Kaczeńce nad rozlewiskiem


3 komentarze:

  1. Fajnie byłoby zobaczyć to na mapie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej w Google Earth, wyszukując obraz na południe od Olsztyna i na wschód od Jeziora Łańskiego. Szukać nazwy Dziuchy, Pokrzywy, Nowy Przykop
      Współrzędne: 53stopnie 38'35'' North' 20stopni 35' 45''
      East

      Usuń
  2. zacznę od tego, że zrobiłeś fantastyczny materiał od każdej strony, fotograficznie przede wszystkim. Ten akwen i tak jest blisko zaróno leśniczówki jak i nadleśnictwa, więc wieża widokowa nikomu by chyba nie szkodziła, no może jej ewentualna popularność, najbardziej zwierzętom :) Z drugiej strony, na polance od strony południowej i tak jest zwyżka i pewnie co jakiś czas ktoś tam poluje. Fajna inicjatywa. Za miesiąc będę u Pani Ślubowskiej jakby co :)

    OdpowiedzUsuń