wtorek, 12 stycznia 2016

Powroty z porannych spacerów


Lipowa aleja w Nowych Ramukach


Afrykańskie klimaty nad Przykopem








Bujność przykopskiej przyrody

Droga powrotna z Nowego Przykopu do starego Przykopu, chociaż krótka, jest malownicza. Wiedzie grzbietem wzgórz, z których dogodnie ogląda się wnętrze malowniczego torfowiska z kikutami obumierających brzóz i olch, kępami łozin otoczonych szuwarami, turzycami, skrzypem, kryjącymi kałuże niewidocznej wody, po której uwijają się kury, dzikie kaczki, perkozy, spacerują bociany.




Kto kogo - sroka wojowniczka

Przylegające pola penetrują kruki, sroki, gawrony, skowronki, szpaki...

Często pod zaoraną powierzchnią ryją krety, zostawiając po sobie ślady podziemnych ścieżek i kopce.








Paralotniarz

Wiosną i latem można zaobserwować polowania bocianów. Lubią chodzić za pługiem odwalającym skiby żyznej ziemi, albo za kosiarką kładącą pokotem trawę lub zboże. Idąc grzbietem sfotografowałem bociana szybującego tuż nad ziemia w kotlinę łąki. 








Lato w Nowym Przykopie

Mijam potem staw pod polnym pagórkiem oddzielającym go od torfowiska. Jest odkryty. Tylko lustro zarasta turzycami, trzcinami, pałkami wąskolistnymi, dając schronienie dzikim kaczkom i kurom.









Przede mną wciąż obiecujące perspektywy
Za ostatnim siedliskiem wchodzę na łąki i pola do Przykopu, przekraczając strumień. Kiedy wejdzie się na kolejne wzgórze, można zobaczyć linię wysokiego napięcia malejącą w perspektywie odległych pól, a patrząc w kierunku czerwonego domu z zielonymi okiennicami, można dostrzec sarny pasące się nad rowem odwadniającym soczystą łąkę, żurawie chodzące między kępami krzaków. 



Powitanie wiosny


Szron w roli pejzażysty
 
Często płoszę lisa polującego w zakamarkach łąki. Lisy spotykam nadzwyczaj często. Po szczepieniach przeciwko wściekliźnie przestały chorować. Skutkiem tego coraz rzadziej widać zające.






Buszujący w zbożu

Teren jest tak pofalowany i zarośnięty, że potrafię w nim podejść do saren na odległość dogodną do robienia ich portretów. Koziołki pasą się owsem albo niedojrzałym żytem. Gęste rośliny krępują ich ruchy. Nie mogąc uciec gwałtownymi susami, dają się fotografować.







Któż to, ach któż to?

Grzbiet wzgórz pozwala wejrzeć w perspektywę polnej drogi przybranej w szatę łanów kukurydzy, pszenicy, żyta ozdobionego atramentowymi chabrami.








Wiosna przychodzi tu na pewno

Ze spaceru wracam zazwyczaj w ciepłych promieniach słońca, w porze śniadania. To dobry początek dnia.










4 komentarze:

  1. Że też ja nigdy tam nie byłam, a to przecież tak blisko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. W pierwszej chwili Przykop nie robi wrażenia. Z Przykopem jest dokładnie tak, jak z Podlasiem. Melchior Wańkowicz mówił, że takie okolice ujawniają swoje piękno dopiero wtedy, gdy zacznie się je zwiedzać konno, rowerem, piechotą. Potwierdzam, sam tego doświadczyłem. Dopiero ruch ujawnia urodę Przykopu. Przejazd samochodem asfaltową drogą nie daje żadnego pojęcia o tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń