sobota, 9 stycznia 2016

Do Nowych Ramuk



Czapla nad stawem


Droga do nadleśnictwa w Nowych Ramukach wspina się na polne wzgórze, wiedzie jego grzbietem, skąd widać panoramę pól aż do Nowej Wsi i samotnych zagród, a także staw w zagłębieniu łąki pod lasem. W świetle wschodzącego słońca staw wydaje się mieć czarną toń, która kontrastuje z wiosenną zielenią oczeretów. Pewnego dnia fotografowałem czaplę brodzącą w sitowiu. Najpiękniejsze okazało się zdjęcie, na którym rozwinęła się do lotu tuż nad ciemnym lustrem cichej wody. Co za ulotne wrażenie!



Żyć chwilą

Nieopodal znalazłem jeszcze inne dogodne miejsce do fotografowania bocianów. Takiego żywiołu wcześniej nie oglądałem…











Brama donikąd

Za pustą polaną, na którą można wejść kamiennymi schodkami przez bramę z ceglanych słupków i za klonami, które w kwietniu są obsypane chmurą drobnych kwiatków, a we wrześniu przybierają przepiękne kolory na tle błękitnego nieba, wchodzi się w las. Zaraz pojawia się łąka z rozlewiskiem stawu pod kępą łozy. Na środku stawu rosną kępy tataraku. Czarne kury i dzikie kaczki zakładają w nich gniazda i wychowują liczne pisklęta. Miejsce musi być nadzwyczaj spokojne. Pewnego dnia doliczyłem się dwunastu piskląt z jednej pary rodziców.


Sójka

Za stawem łąka dobiega do starego lasu kryjącego w swoim wnętrzu głęboką kotlinę. Las rośnie jednak za wysokim płotem. Dalej wydaje się nieprzebyty. Można tam dotrzeć, idąc za rozlewiskiem przy nadleśnictwie w Nowych Ramukach. Świerkowy mrok pod zwartym sklepieniem konarów i gałęzi, nad zasypaną rudym igliwiem ziemią, pozbawioną poszycia, między omszałymi pniami, kałużami przepastnego błota wśród wykrotów, zrytą ziemią – śladami żerowania dzików – budzi niepokój…



 
Książę
Za stawem spotykam stary samotny świerk w gąszczu krzaków u jego podnóża. Słońce prześwietla dolną część jego płaszcza z igliwia, dając okazję do niecodziennych ujęć. Któregoś dnia zafascynowała mnie zdrętwiała z zimna ropucha. Omal jej nie zdeptałem, tak bardzo wtopiła się w tło żwiru na drodze. Tkwiła w bezruchu, dając się fotografować to z bliska, to z daleka. Nie reagowała nawet na obiektyw podsunięty pod same oczy. Na wszelki wypadek przeniosłem ją na pobocze.



 
Księciunio z boczku

Za świerkiem droga rozwidla się. Skręcając w lewo, trafiam w aleję ze starych drzew, wiodącą w malowniczy bór skrywający siedliska żurawi i rudych kani. Idąc na wprost, dochodzę do polany pod nadleśnictwem. Jest rozległa. 

Ramucki strumień

Środkiem płynął całkiem niedawno wątły strumień. 













Ramuckie rozlewisko

Po spiętrzeniu strumień rozlał się, wypełnił zagłębienia i utworzył meandrujące rozlewisko. Polana stała się siedliskiem dzikich kaczek, czarnych kur, perkozów, łabędzi, żurawi. Często je spotykam o świcie. Nic sobie nie robią z bliskości zabudowań nadleśnictwa zamaskowanych szpalerem starych lip.







Lipowa aleja w Nowych Ramukach

Przed nadleśnictwem zwykle skręcam w lewo, by lipową aleją wyjść na asfaltową drogę. Po kilkuset metrach – idąc obok niezwykłych, przypominających mamutowce amerykańskie, daglezji o nienaturalnie grubej, pooranej głębokimi bruzdami korze, oznakowanych jako pomniki przyrody; nieopodal buchtowisk, na których fotografowałem watahy dzików; brzegiem mokradła o malowniczo rozlanym lustrze wody, skrytym za świerkowym zagajnikiem – dochodzę do szosy Butryny – Olsztyn. Stąd blisko już do Jeziora Jełguń i nieistniejącej już wsi o tej samej nazwie – dzisiaj mateczników dzikich zwierząt.







Zawróciwszy przed mokradłem w kierunku Nowego Przykopu, można zobaczyć niezwykle stare dęby w otoczeniu masztowych sosen. Utraciwszy oryginalne zdjęcia podaję linki do nich:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz